Symbioza mrówek z mszycami

Największe mrowisko jakie dotychczas znaleziono ma blisko 5 m średnicy. Chętnie łapią chrząszcze kornikowatych oraz ich larwy, by zanieść je do gniazda i nakarmić nimi potomstwo. Nazywane są “policją sanitarną” lasu i objęte są ścisłą ochroną. Mrówki potrzebują dużo słońca, by móc wiosną aktywnie żyć. Dlatego też wygrzewają się na zewnątrz mrowiska, by później wejść do środka i oddać tam ciepło. Żywią się również padliną, ale także cukrami wydalanymi przez mszyce.  Z tego dobrodziejstwa korzystają mrówki i dlatego zlizują słodkie odchody mszyc, stanowiące ich główne pożywienie. Zatem mrówki i mszyce leśne są nierozłączne. Mszyce nakłuwają liście i igły  drzew uszkadzając je i prowadzą do ich zamierania. Pojawienie się mszyc na drzewach i wylęganie się larw powoduje ciągłe nakłuwanie i ranienie drzew. Kolonie mszyc obsiadają szczeliny kory tak licznie, że siły obronne niejednego drzewa się kończą, a sączące się rany, nie goją. Tak osłabione drzewa zasiedlane są przez chorobotwórcze grzyby, które wnikając do środka pnia uśmiercają drzewa.  Mrówki mając tak wiele pożywienia, mogłyby się najeść do syta ,ale wolą potraktować mszyce jak “dojne krowy”. Strzegą mszyce przed naturalnymi wrogami, utrzymują je blisko mrowiska. Tym samym chronią swoje dobra i zyskują zdobycz łowiąc larwy biedronek, które z kolei chętnie żywią się mszycami. Gdy jednak mszyce chcą wywędrować, mrówki odgryzają im skrzydełka lub wydzielają substancje paraliżujące rozwój skrzydeł. Tym samym zapewniają sobie stały dopływ pożywienia. Ta symbioza tak trwa i trwa.